- Słucham – powiedziała Izabela odbierając telefon Fredericka nim ten zdołał zaprotestować. Gdy usłyszała ciszę podała telefon jego prawowitemu właścicielowi – Do ciebie.
Burknął coś niezrozumiałego i odszedł. Razem z Felicią od godziny siedzieli w restauracji i przeszkadzali ( czytaj : zagadywali) Agacie i Izie jak tylko mogli.
Od ostatniego kwadransa Iza próbowała dowiedzieć się kto dzwonił do Agaty. Nie pytała o to ją nigdy, aż do dziś, kiedy po skończeniu rozmowy, Agata nie chciała z nią rozmawiać i patrzyła na nią tak jakoś dziwnie.
Lecz zanim zdołała zadać kolejne pytanie, Agata zaczęła zbierać się do wyjścia.
- Gdzie idziesz ? – zapytała podejrzliwie Izabela patrząc uważnie na Agatę.
- Na przerwę – odrzekła po krótkiej chwili wahania.
- A po co? – dopytywała się przymilnie Iza.
- Muszę coś załatwić – spojrzała badawczo na Izę.
- Aha - odparła Iza i wróciła do swoich zajęć ( czytaj : zapisywanie zamówień klientów czy też podawanie posiłków).
Agata niemal bezgłośnie odetchnęła i poszła kupić Izie prezent.
Tymczasem w domu rodziny Garcia – Shapiro trwały urodzinowe przygotowania. Przyrodni bracia razem z Baljeetem i Bufordem rozdzielili między siebie zadania. Baljeet poszedł kupić tort, Buford pompował balony, Fineasz zgrywał muzykę na przenośny zestaw do didżejowania, a Ferb wieszał dekoracje na drabinie – balony, serpentyny i te de.
Ferb dosyć szybko załapał, co się stało Fineaszowi. Dlatego na pomysły Fineasza na pójście do lekarza, reagował uśmiechem na ustach.
Gdy Baljeet wracał z tortem nagle usłyszał głos Izabeli. A następnie kątem oka zauważył Izę podającą coś jakimś klientom. W ostatniej chwili schował tort za plecami, bo w następnym momencie Iza zauważyła go i zawołała:
- Baljeet! Hej! Czekaj! – przywołała go ręką – Co tam trzymasz? – zapytała pokazując na jego schowane ręce.
- Eeee.. – zaczął i na poczekaniu próbował odpowiedzieć na pytanie – Musiałem coś kupić – dodał po chwili zastanawiając się czy ta wymówka okaże się dość dobra.
- Aha – powiedziała Iza uśmiechając się – cóż nie zawracam głowy, baw się dobrze – i odeszła.
- Coś tu nie gra - mruknął
- Gdybyś TY tego nie powiedziała to powiedział bym: Niekoniecznie.
Super c: